środa, 5 czerwca 2013

Programming resources, czyli chciałbym zacząć programować

Trzeba przyznać, że mało jest rzeczy, które byłby równie ciekawe oraz zmuszające do wysiłku umysłowego jak programowanie. Nie jestem programistą, ale zawsze chciałem się nauczyć programować.
Dopiero od niedawna zacząłem się o tym poważniej myśleć.  Można powiedzieć, że pod tym względem jestem geekiem. Dostałem grube tomisko o C++ dla początkujących i staram się tym zajmować.
Chociaż pewnych podstaw nauczyłem się jeszcze w gimnazjum za sprawą dość fajnej nauczycielki jaką miałem przez rok. Bawiłem się wtedy Turbo Pascalem, nawet pamiętam, że mi na jego temat pożyczyła książkę. No, ale po jej przerobieniu utknąłem w martwym punkcie. Nie bardzo wiedziałem, gdzie szukać przydatnych informacji.

Dopiero niedawno udało mi się znaleźć ciekawe i przede wszystkim (jak mi się wydaje) użyteczne źródła informacji. Jeżeli jakimś cudem szukając czegoś na temat początków z programowaniem uda ci się czytelniku natrafić na tego bloga, to poniżej zamieszczam listę linków wraz z opisem.

Jeszcze na wstępie muszę ci coś powiedzieć. Jeśli chcesz się zająć programowaniem na poważnie i myślisz o pracy w branży, to bez dwóch zdań musisz znać angielski. I to na naprawdę przyzwoitym poziomie.

Przydatne linki

Internet wbrew pozorom jest pełen wiedzy, która czeka na odkrycie. Wystarczy tylko głębiej pogrzebać. Z polskich stron oraz blogów polecam :
  • http://cpp0x.pl/ - dość oczywista strona, jeśli interesuje cię C++. Dokumentacja do samego C++ i kilku często używanych bibliotek. Jest w czym przebierać.
  • http://gynvael.coldwind.pl/ - naprawdę świetna strona prowadzona przez programistę, który naprawdę wie o czym pisze, miałem okazję dowiedzieć się o jego blogu dzięki Magazynowi Programista, który na pewno jest również źródłem wiedzy wartym uwagi 
  • Dział programowanie w Wikibooks - tak wiem, pewnie to jest jeden z pierwszych wyników wyskakujących w Google. Zdaję sobie sprawę również z faktu, że większość podręczników jest niedokończona, ale być może jesteś bardziej doświadczony - podziel się swoją wiedzą. Uważam jednak, że zawsze można sobie tu rzucintualnie jest jeszcze wersja angielska, która jest zdecydowanie lepiej rozbudowana (chociaż jej też przć okiem, przynajmniej na spisy treści, które na pewno podpowiedzą czego szukać dalej. Eweydałoby się rozbudowanie). Zajrzeć nie zaszkodzi.

Kursy on-line

Jeżeli mówimy o podstawach, to większość skieruje nas w stronę Pythona. Ja osobiście myślę, że im więcej języków tym lepiej. Jednak myśląc o Pythonie i  podstawach programowania to niezrównany bez wątpienia jest kurs MIT 6.00 Intro to Computer Science and programming, który można znaleźć na YouTube. Dodatkowo na stronie MIT OpenCurseWare można znaleźć materiały, które zostały rozdane podczas wykładów studentom. Ponadto MIT ma bardzo bogatą ofertę nie tylko związaną z CS, polecam się pobawić z ich stroną, można znaleźć na prawdę wiele interesujących kursów.

Jeżeli chodzi o WebDev to bezwątpienia dobrą stroną jest Codecademy. Budowa strony w HTML5 z użyciem CSS oraz Javascriptu wraz z jQuery, obsługa strony serwerowej z PHP lub Ruby, dodatkowo kurs Pythona oraz popularnych APIs (np. od YouTube). Wszystko w jednym miejscu, umieszczone w quasi-social media obudowie, która motywuje do działania poprzez przyznawanie punktów oraz badges.

Niestety, nie znalazłem niczego tak dobrego w mowie ojczystej jak kursy oferowane po angielsku. Inne kursy on-line oferowane są na przykład przez takie strony jak :
Tutaj w większości kursy prowadzone są przez prawdziwe uczelnie z całego świata. Odbywają się z różną częstością i w różnych dziedzinach ( nie tylko Computer Science czy Computer Engineering).

Mam nadzieję, że mój bełkot do czegoś się przyda. Wiem, ile czasu mnie zajęło przeszukiwanie sieci, może komuś to ułatwi start.


wtorek, 4 czerwca 2013

abyssmal atrophy

Mamy naprawdę szeroki wybór.
Są blogi o polityce, gdzie zawsze można dowiedzieć się cóż to, według uznanego autora,  dajmy na to dziennikarza, wydarzyło się ostatnio na tzw. "scenie politycznej". Dlaczego, po co, kto i z kim, a przede wszystkim za ile.

Są też powstające jak grzyby po deszczu blogi o modzie, gdzie każdy może sobie znaleźć jakiś miły dla oka "outfit", polecony oczywiście przez znaną "fashonistkę". Nic tylko wstać zza biurka, wyłączyć komputer i udać się do najbliższego H&M, Zary, czy co tam jeszcze jest i wydawać pieniądze. No chyba, że jest się hipsterem -- wtedy jest jeszcze opcja udania się do rozpropagowanego przez Maclemore thrift shop'u, czyli na łowy do swojskiego lumpeksu.

Inną kategorię stanowią blogi z przepisami kulinarnymi, ciekawostkami jednak użytecznymi. Szczególnie, gdy nie ma się nikogo, kto mógłby coś pod gębę podstawić. Wtedy akurat zamiast jeść gdzieś poza domem warto się takiemu blogowi przyjrzeć, a nóż uda się kupić jakiś ze składników w warzywniaku po drugiej stronie ulicy i już można w miarę tanio coś zjeść. Nie zupka z proszku, więc na pewno zdrowsze, co do smaku, to o niebo lepsze. Bez dwóch zdań.

No, a ten blog...?

Pytanie to przynajmniej na razie zostawiam bez odpowiedzi. Czas pokaże.